krokomierz

piątek, 12 lutego 2010

dzień drugi

Dziś jak na razie bardo grzecznie z jedzeniemJ


pół kromki chleba z chudą wędliną, szklanka mleka, teraz zjem sobie poł miseczki zupy. Nie miałam kiedy być głodna, bo poszłam na spacer. Zaopatrzyłam się w krokomierz. Do tej pory zrobiłam 6700 kroków. Wreszcie ruszyłam 4 literki zza stołu. Czuję się wspaniale po tym porannym spacerzeJ

3 łyżki sałaty i niestety kawałek jabłecznika, co prawda domowej roboty, wiec mniej kaloryczny niż cukierniany, ale jednak ciastoL jestem paskudna. Cały czas zastanawiam się czym zastąpić słodycze. owoce i warzywa jem jakby obok . Codziennie sporą porcję. Ale jak widzę coś słodkiego, to sobie nie umiem odmówićL

Późnym popołudniem znów kolejny błąd dietetycznyL zjadłam dwa kawałki małej pizzyL bardzo rzadko jadam pizzę, a akurat dziś jak nie powinnam , to zamiast obiadu zjadłam pizzę. Wieczorem zjadłam jeszcze sałatkę jarzynową bez chleba, bez niczego. Ok. 3 łyżek. Wypiłam jeszcze 2 szklanki wody mineralnej.

Tak sobie pomyślałam. Wiem o tym, że popełniam błędy dietetyczne. Tyle tylko, że wiem i nic z tej wiedzy nie wynika. Teraz co prawda jest początek tego mojego pisania, ale zanim zjem coś, co jest bombą kaloryczną, najpierw się zastanowię, pomyślę. Jeszcze nie potrafię sobie odmówić, ale wierze w to, że wreszcie nauczę się sama sobie mówić nie? Nie jadłam żadnych przekąsek. Wszystko, co dziś zjadłam sumiennie wypisałam. Zaraz idę spać, więc już nic więcej nie zjem.

Wynik krokomierza, to 9500 kroków. Myślę, że to całkiem niezły wynik, bo nogi mnie bolą. Chciałabym dojść do codziennego wyniku w granicach 12ooo kroków. Sądzę, że to realne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz