krokomierz

piątek, 12 lutego 2010

dzień pierwszy

masakra, tragedia i w ogóle, od razu powinnam pod walec się rzucić...


sylwester był u mnie, jedzenia mnóstwo, starałam się nie sięgać co chwilkę po jakąś przekąskę, najbliżej siebie postawiłam sałatkę jarzynową, ogórki kiszone, pomidory i surowa paprykę, ale i tak sięgnęłam po ciasto. Klęska. Zwłaszcza dziś. Bo przecież szkoda by było wyrzucić pyszne krokiety, czy jajka z pieczarkami w majonezie... i oczywiście nie oparłam się porcji ciasta. Zaraz idę na spacerek. Choćby krótki, ale chociaż nie realizuję dziś postanowienie : ruch, więcej ruchu, ruszyć 4 literki zza biurka!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz