Kolejny dzień, dziś wstałam bardzo wcześnie, jestem już po lekturze vitalii, zrobiłam już dziesięć brzuszków, idę sobie zrobić śniadanie. Zrobię sobie dziś jajecznicę z dwóch jajek, troszkę białka jest konieczne, w końcu chcę zgubić tłuszczyk, a odbudować mięśnie. Spróbuję dziś przeżyć bez przekąski do drugiego śniadania, bo tak naprawdę mam ciągle coś pod ręką i podjadam. nie jem pięciu posiłków dziennie, a co chwilkę sięgam po to, co mam. Owszem jest to sałatka, czy musli, ale tak naprawdę, to cały czas coś żuję. Muszę to też zmienić. Pora zacząć celebrować jedzenie, czyli oderwać się od wszystkiego i jak mam jeść to tylko jeść, a nie robić w tym czasie dziesiątków rzeczy. Tak naprawdę to ja nawet nie wiem, kiedy sięgam po coś do jedzenia. Dobrze, że teraz jest to sałatka, czy musli, no tak, ale musli ma prawie 400 kalorii w 10 dag, więc też nie jest tak bardzo dietetyczne. Owszem , zatyka, jest mnóstwo błonnika, ale kalorii też nie brakuje. Postaram się więc i to zmienić. muszę wiedzieć, kiedy jem. Pięć posiłków dziennie, o stałych porach. Najlepsze chyba będą godziny : 8.00; 11.00; 14,00; 17.00;19.00 ? ostatni posiłek tak późno, bo ja zazwyczaj chodzę spać koło północy. A ostatni posiłek powinno się jeść najdalej dwie godziny przed snem. Zaraz sobie zrobię gdzieś wywieszkę : Pory posiłków. Żeby się tego trzymać. Bo co na oczach, to i prędzej wpada do głowyJ Ja już tak mam, jestem wzrokowcem. Jak widzę, pamiętam, schodzi z oczu, do wizenia:D
Śniadanko zjedzone, starałam się nie śpieszyć, jeść powoli, celebrować, nie bardzo mi się to udało, ale pierwszy krok w dobrą stronę zrobiony gdyby nie to, że jestem potwornie głodna, to byłoby wszystko dobrze.
Sonne napisala w komentarzu to , co i ja dziś odkryłam!!! NiesamowiteJ Ale to niestety prawda. Jadłam prawie cały dzień, przed południem nawet nie zdając sobie z tego sprawy, po południu, bo jedzą wszyscy. Skoro więc już wiem, dlaczego wyglądam jak wyglądam, to pora to zmienićJ A zaczęłam zmieniać już dziś. Kolejny posiłek o 11, więc jeszcze jest troszkę czasu do niego Wypiłam tylko troszkę niegazowanej wody mineralnej i nie jadłam jeszcze nic. Niech mój żołądek troszkę wypocznie:D Zaczytałam się dziś w pamiętnikach, pora wracać do pracyJ
Gdzie tam do pracy? Zbliża się jedenasta, idę sobie zrobić drugie śniadanie, serek biały ze szczypiorkiem, papryką, łyżką śmietany i szczypta soliJ Zjem, a potem już siadam popracować, boi nic nie zarobię w tym miesiącuJ A i jeszcze kawę sobie zrobię, bo strasznie senna się zrobiłam. Mam nadzieję, że nie popadnę w kolejny nałóg. Wczoraj nie piłam:D A dziś? jeszcze się zastanowię, może jednak dam rady funkcjonować bez kawy, na co mi ona??:) Do serka dołożyłam sobie jeszcze rzodkiewkę. Jak otwarłam lodówkę, to chwyciłam się za głowę, kiedy ja to wszystko zjem?? Jest tam mnóstwo jedzenia, niskokalorycznego, ale cała fura. Myślę, że to kupowanie na zapas mam jeszcze z czasów, kiedy nic nie było w sklepach. Wedy kupowało się to co było, a nie to co naprawdę było potrzeba. Dziś wystarczy wychylić nos z domu i sklep na sklepie (wychyliłam, wychyliła, dziś, a jakżeJ więc nie ma sensu kupować dużych ilości. Z wędlinami już umię, biorę dosłownie po 20 dag wędliny. nie kupuje kilogramami, a był taki czas, że tak robiłam. Mięso zawsze musze mieć jakieś w zamrażalniku, bo jakby goście wpadli, albo się zapomniało, ale warzyw mam tonę w lodówce teraz.. jest brokuł, sałata pekińska, papryka, szczypiorek, rzodkiewka, pomidor, ogórek, marchewka. Do tego w szafce wafle ryżowe, a w lodówce otwarty pasztet sojowy. kiedy ja to zjem??
Jak zrobię sobie sałatkę i postawię ją koło siebie, to dzieciaki ją podjadają, ale jak włożę do lodówki to jej nie tkną, ciekawe podejście? Podobnie jest z twarożkiem, jak usiłuję ich namówić, żeby zjedli, to nie, nie lubią, ale jak stoi koło mnie, to podchodzą i zajadają aż się uszy trzęsą. Czasami myślę, że to chyba jedyny sposób, żeby wepchnąć w nich troszkę witamin. Zjadłam troszkę serka. Wyniosę resztę do kuchni, ale nie będę wkładac do lodówki. Zaraz przyjdą ze szkoły, może coś dziubną:D A może ja po prostu robię zbyt duże porcje i dlatego nie mogę tego przejeść? Używam teraz małych talerzyków i małych miseczek, porcje wydają się duże na takich talerzykach, a i głód szybciej zaspokajam:D Chwytam się wszystkich sztuczek, o których czytałam. Ciekawa jestem, czy w piątek będzie to widać na wadze. A swoją drogą nawet się nie obejrzałam, a tu już ładnych kilka dni minęło. Do piątku już niedaleko:D hihihii tak sobie pomyślałam, śmiesznie by było, jakby się okazało, że za szybko spadam na wadze i muszę pomyśli co zrobić z nadmiarem skóry;P Jak na razie ten problem mnie nie dotyczy. Będę się nim martwić, jak zacznę za szybko chudnąć. Ale to jeszcze?. bardzo daleka droga przede mną. AAAA zapomniałam napisać, że kawy sobie nie zrobiłam, pomógł krotki spacer, obudziłam się, a w lodówce znalazłam mały (125 g, takie kupuję), zapomniany jogurcik:D PychaJ Tylko dlaczego nigdzie nie pisze ile ma kalorii??
Zrobiłam sobie kawę, nie dałam rady, zasypiałam, mam za dużo pracy, żeby móc sobie pozwolić na godzinkę drzemki. A jeszcze jak przyjdą wszyscy do domu, to po robocie. A nocami już nie umiem siedzieć jak kiedyś? starzeję sięJ cóż, taka kolej rzeczy:D ale każdy wiek ma swoje urokiJ i każdy ma tyle lat na ile się czuje:D
Kawa wypita, sporo zrobiłam, ożywiła mnie, nie ma dwóch zdań. Nic nie zjadłam między posiłkami, zaraz sobie zjem zupę pomidorową, zanim wsypię makaron i dodam śmietany (śmietana tylko 12%), czyli tak naprawdę wypijęJ wodę na kawałku kurczaka z przecierem pomidorowym;P Nie mam pojęcia, ile to może mieć kalorii:d Zresztą nie liczę specjalnie kalorii, owszem zastanawiam się co może być bardzo kaloryczne, staram się wybierać między chudym , a tłustym nabiałem (na korzyść chudego oczywiście, bardzo uważam jakie mięso kupuje, żadnego poprzerastanego tłuszczem, jak wędlina, to tylko wysokogatunkowa, a jak jest tłuszczyk na brzegu, to odkrawam. Zobaczymy jakie będę efekty za miesiąc, czy dwa. Zawsze łatwiej jest na początku. Później zapewne trudniej. Jakie zapewne, oczywiście, że łatwiej. Później przechodzi słomiany zapał i zaczyna się prawdziwa walka. na razie to tylko małe potyczki , prawdziwe bitwy będę staczać za miesiąc, dwa, a jak jeszcze zacznie się czas imienin i urodzin? a potem jeszcze komunii, ślubów i wesel? o raju? szkoda gadać, to będą prawdziwe walki. Nie wiem, czy będą zwycięskie, ale na razie jestem dobrej myśliJ
Minęła 14, jakimś cudem nie jestem głodna, a powinnam zjeść obiad. Nalałam sobie kubeczek pomidorowej, gdzieś przeczytałam, że trzeba jeść, nawet jak nie jesteśmy głodni, o stałych porach, bo wtedy organizm przyzwyczaja się do regularności jedzenia i nie odkłada tyle tłuszczyku. Cóż słowo się rzekło, kobyłka u płota, trzeba zjeść. Nic nie zjadłam między drugim śniadaniem, a obiademJ To mój mały sukces. Jak zaczęłam pisać o jedzeniu, to poczułam głód, smacznego:D
Dzieciaki ugotowały 2 litry mleka i teraz chodzę i podpijam po troszkę, bo szkoda mi , żeby się zepsuło. Nie mam pojęcia, jak wygląda wartość energetyczna samego mleka. Muszę gdzieś sprawdzić. 47 kalorii w 100 g, sprawdziłam na opakowaniu, mleko 2%. Hm? wypiję może 500 g, czyli w samym mleku? 235 kalorii, niby nie jest to dużo za cały dzień, ale jeśli do tego doliczyć inne rzeczy, to w sumie się uzbiera. Woda mineralna jest zdecydowanie mniej kaloryczna.
Zupkę zjadłam, nasyciła mnie, a ja sobie myślę tak. Pomału zmieniam swoje przyzwyczajenia. Jeszcze dwa tygodnie na samą myśl, że mam zjeść zupę otrzepywało mnie? Chwytałam się za chleb, robiłam zapiekankę z serem i ta często zastępowała mi sensowny obiad. Zmienia się to. Oby na stałe!!!
Zgodnie z dzisiejszym planem posiłek o 17.00. Reszta twarożku z rana, niewiele zostało, bo mi go podjedli w tak zwanym międzyczasie. Dołożę więc do tego wafelek ryżowy posmarowany pasztetem sojowym. Popiję?niegazowaną wodą mineralną z witaminką C. Ostatni posiłek o 19.00, jeszcze nie wiem co zjem. Sukces : nie podjadałam dziś między posiłkami, ani odrobinki. Dopchałam jeszcze jabłkiem i jestem sytaJ Jeszcze jeden posiłek dzisiaj, ale wydaje mi się, że dziś znów mogę sobie powiedzieć: dziś był dzień bez słodyczy. Troszkę łatwiej mi to dzisiaj przyszło. Może pomału zmieniają się moje nawyki, a może zmieniają kubki smakowe?
19.00 ? dziś grzecznie, wg planu . Właśnie zjadłam na kolacje 2 wafle ryżowe z pasztetem sojowym. Do tego dwa jabłka o to tyle na dziś. Muszę jeszcze tylko wsiąść na rowerek i zrobić dziesięć pompek. Mam nadzieję, że dziś już nic nie zjem. Dziś był dzień bez słodyczy:D hurra J
22 km i 500 zrzuconych kalorii, to efekt jazdy na rowerku, 4450 kroków i 155 kaloriiJ Teraz jeszcze 10 brzuszków i koniec na dziśJ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz