krokomierz

piątek, 12 lutego 2010

dzień dziesiąty

Miałam dziś koszmarny sen. Obudziłam się zlana potem. Od kilku dni mam koszmary? które niestety maja odzwierciedlenie w rzeczywistościL


Dziś jestem już po porannych dziesięciu pompkach. W dalszym ciągu jest mi trudno je wykonywać, bolą mnie jeszcze mięśnie brzucha i pleców. Są to najnormalniejsze w świecie zakwasy. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła zwiększyć ilość wykonywanych brzuszków i nie będę mieć z nimi problemu. Na śniadanie sałatka: kapusta pekińska, ogórek kiszony, pomidor, szczypiorek, papryka. Całkiem pasujące smaki do siebie:D

Obiadek był pyszny, chociaż na pewno niezbyt dietetyczny. Ale ilościowo był mały. Więc czuję się rozgrzeszona. Otóż na obiad była łyżka odsmażanych ziemniaczków, dosłownie łyżka, z kotletem schabowym, ale też malutkim, smażonym na oleju. I jako dodatek ogórek konserwowy. W międzyczasie zjadłam jeszcze kubek musli, bo byłam bardzo głodna i zapychałam żołądek, a na deser wzięłam sobie dwa jabłuszka. Zupy dziś nie jadłam . W orkiestrze już dziś zagrałam, jako, że mój syn jest wolontariuszem i już wczoraj przytupał ze skarbonką orkiestry, więc dziś w zasadzie już nigdzie się nie wybiorę, chyba, że na wieczorny spacerek, żeby troszkę ruszyć cztery literki. Martwiłam się strasznie dzisiejszymi porannymi opadami śniegu, na szczęście pogoda się poprawiła, więc mam tylko nadzieję, że nie wróci przeziębiony na dziesiątą stronę. Dostał pieniążka na coś gorącego, więc zapewne zagrzeje się w jakimś macu, choć przez chwilkę. Ten wczorajszy mac też przed niego, jako, że przyniósł kupony promocji zimowej i dlatego pomysł, żeby tam pójść. I tak obiecałam dzieciakom, że pójdziemy, i tak, więc przynajmniej ta promocja nie wydrenowała mi na maxa kieszeni. Zapomniałam wczoraj napisać, że za pieniądze, które wydałabym na siebie w macu kupiłam sobie mleczko do ciała Yves Rocher, o zapachu jeżyna. Zauroczył mnie ten zapach. Kupiłam w zasadzie przez przypadek, moja znajoma, z którą wczoraj razem byliśmy w macu chciała sobie kupić jakiś dezodorant do ciała, a że ma tam kartę stałego klienta i miała jakąś promocję, poszłam razem z nią. I tak w ramach zabijania czasu próbowałam testery. Zapach jeżyny ? wody toaletowej, po prostu mnie zauroczył. Niesamowicie pachniał na nadgarstku, zapach alkoholu szybko wyparował, a zapach jeżyny czułam jeszcze późnym wieczorem. Była cała seria kosmetyków o tym zapachu, wybrałam mleczko, jako, że nie nie miałam już w domu nic do ciała. Wspaniale się wchłania, a zapach? to mój zapach:D Zawsze miałam problemy z dobieraniem zapachu dla siebie. ten pokochałam od pierwszego wdechu:D Ciało po tym balsamie jest rzeczywiście bardzo delikatne. na długo mi ta buteleczka nie starczy, ale zapewne kupię sobie następny, a i inne produkty z tej serii na pewno teżJ

No i z szumnych zapowiedzi, jaka to ja już mocna jestem wyszło wielkie G? Zeżarłam jeszcze jednego kotleta, tym razem wcale już nie tak małego . Schabowe, to niestety moja zgubaL Uwielbiam je? Ech? trudno? Moje motto? padłeś, powstań? jutro będzie lepiej? A ja sobie powtarzam, ten schabowy tak naprawdę wcale mi nie smakował, zjadłam go z przyzwyczajenia i tyle? Za tydzień już nie zjem:d Hm? To ciekawe uczucie, Dotąd mi chyba niezbyt bliskie? Nie jestem głodna.. Ani żołądek nie woła jeść, ani mózg nie woła jeszcze? To wspaniałe uczucie nie być głodną:D

Zjadłam, w ramach przekąski garść słonecznika. Może wystarczy na chwilkę. Wypiłam kubek wody z witaminą C, a teraz zrobię jeszcze jeden, bo piekielnie chce mi się pić. Rano wypiłam kubek kawy rozpuszczalnej bez cukru, bo byłam tak śpiąca po tej nieprzespanej nocy, że nie nadawałam się do niczego.

Na kolację reszta sałatki z rana, 2 jabłka, garść słonecznika. Odmówiłam sobie smażonej na cebulce kiełbasy, choć pachniała na cały dom? Czyli, reasumując mój dzisiejszy dzień, to huśtawka złego i dobrego. Szczerze mówiąc już wcale się nie dziwię, że wyglądam jak wyglądam. Patrząc tylko na to, co sobie staram odmówić, to wszystko kalorie kaloriami podganianie, do tego dołożyć jeszcze to, czego sobie nie odmawiam i fakt, że mam zero ruchu sprawia, że wyglądam jak wyglądam. Najwyższa pora było sobie z tego zdać sprawę. Zdałam, teraz pozostaje wytrwać w postanowieniu. Na dziś został mi jeszcze tylko rowerek i 10 brzuszków.

Brzuszki zrobione, piję teraz kubeczek mleka, stoczyłam kilka ciężkich walk sama ze sobą, ta kiełbasa smażona na cebulce, jeszcze mi pachnie, a na dodatek dziecko odkryło, że jest czekolada do smarowania chleba? I chodzi i kusi? na razie daje rady, chociaż jest ciężko, bardzo ciężko:d

Idę pojeździć na rowerku. Strasznie mi się nie chce;(

Uf? Udało się? Godzina na rowerku za mnąJ 22,7 km i 517 kalorii spalonych:D do tego tylko 6000 kroków i 205 spalonych kaloriiJi dziesięć wieczornych brzuszków zrobionychJ Niezły bilans ciężkiego dniaJ

Padam na nos, jeszcze tylko wrzucę wpis na vitalię, chwilkę poczytam i do spania, jutro znów trzeba wstać o 7 rano. A ja jestem nocny marek, wieczorami siedziałabym do oporu, a rano spała i spała, chyba się znów bez kawy jutro nie obejdzie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz