krokomierz

piątek, 12 lutego 2010

dzień siedemnasty

Śniadanko zjedzone, sałatka z wczoraj, wypiłam pół kubeczka kawy rozpuszczalnej z jednej łyżeczki. Spałam kilka godzin, bez snów i bez przerw. Ale i tak wstałam jakaś taka śpiąca. Brzuszki zrobione, lekarstwa zażyte. Oglądałam przed chwilą zacisze gwiazd ze Zbigniewem Wodeckim i jeszcze jestem pod wrażeniem rozmowy z nim przeprowadzonej. Zamordowałabym kilka osób wokół mnie. Nie mają co robić, tylko przychodzić do mnei z jedzeniem. jeden z kawą i ciastkiem (może zjem później, o ile zostanie, na razie sobie odmówiłam, ćwiczę silną wolę), drugi z bułeczką z serkiem żółtym, a trzeci z zapiekanką. na dodatek nie przyjdą w jednym czasie, tylko się zmieniają. Zaczęły się ferie. to będą ciężkie dwa tygodnie pod względem dietetycznym dla mnie. moje dzieciaki potrafią cały czas coś wcinać. Zapachy dochodzące z kuchni mnie będą dobijać. To będzie najprawdziwsza szkoła przetrwania dla mnie. Jeśli uda mi się ją przetrwać, to będę w stanie zmierzyć się z każdym przyjęciem, z każdą imprezą. Nie wiem, czy jestem na tyle silna, żeby to znieść. Żołądek przewraca mi się do góry, woła jeść, mój nos woła jeść, mój mózg woła jeść? na szczęście jeszcze jakaś odrobina rozumu we mnie pozostaje, zdrowy rozsądek mówi, jeśli teraz zjem, to przegrałam. Drugi raz takiego wyzwania nie podejmę. Koniec. Albo, albo? Dam radę . Wytrwam. Muszę wytrwać. Muszę nauczyć walczyć się ze swoimi zachciankami. Bardzo mi pomaga w tym pisanie. jak już tak jest, że nie daję rady, piszę. Wtedy wiele rzeczy wydaje się łatwiejsze, a ja patrzę na siebie z dystansu, tak , jakbym czytała o życiu innej osoby, a komuś innemu zawsze jest łatwiej poradzić jak sobie. Człowiek ma wiele mądrości w sobie. Tylko dlaczego nei stosuje jej wobec siebie? Jak sobie poczytam rady, które sama daję, to łatwiej będzie je stosowaćJ


Tak się zaczęłam zastanawiać nad tymi moimi ?brzuszkami? ? tak naprawdę to nie są prawidłowe brzuszki (prawidłowe brzuszki oglądałam dziś na youtube), powinnam raczej powiedzieć, że są to skłony z leżenia na plecach. A jak zwał, tak zwał, najważniejsze, że ćwiczeJ Dla mnie będą to brzuszki, bo trenują mięśnie brzuchaJ Jeśli kiedyś znajdę prawidłową nazwę tego cwiczenia, to wrzucę tutaj. Na razie niech pozostaną brzuszkiJ

Tak się zaczytałam, że aż zapomniałam o kolejnym posiłku. Szybko idę zrobić serek. Rozrobię go oczywiście ze szczypiorkiem i? tylko ze szczypiorkiem. Papryka mi na razie zbrzydła. No dobrze , dodam jeszcze śmietanę, 12% i szczyptę soli do smaku. Pędzę, bo głodna jestemJ

Serniczka już nie ma:D hurra!!! WytrzymałamJ a teraz już nie ma mnie co kusićJ teraz może mi się chcieć sernika ile dusza zapragnieJ następny za tydzieńJ Miałam dziś zrobić andruta, ale nie zrobię, bo bym sobie nie odmówiła. porcja słodkiego(niewielka porcja) raz w tygodniu wystarczy. Jeszcze się muszę dwóch tabliczek czekolady pozbyć, którą miałam na polewę. Gorzka, bo gorzka, ale wcale nie mniej kaloryczna jak inne. Od jakiegoś czasu patrzę obowiązkowo na skład i kaloryczność tego co kupuję. to tez zmiana w moim życiu, do niedawna wcale tego nie robiłam. Co tu dużo mówić. Jestem mocno zdziwiona zawartością niektórych produktów. Czasami zdarza mi się, że zniesmaczona coś odkładam na półkę. Jak ja mam przygotować to awokado?? Muszę wreszcie poszukać przepis.

Ja dziś tylko chodzę i myślę. Wymyśliłam sobie właśnie, że pranie, a właściwie jego wieszanie może być jeszcze jednym świetnym ćwiczeniem. Chodzę przenosząc jedną sztukę a nie wszystko naraz z łazienki na suszarkę. A przecież jak położę miskę z praniem na podłodze i będę za każdym razem sięgać p jedną sztukę prania, to zrobię mnóstwo skłonów. A prania u mnie pod dostatkiem, więc? będzie jedno ćwiczenie więcej J Nawet te skłony ćwiczeniem się nie nazwie, tylko zwykłym wieszaniem prania:D Może Wam wpadną do głowy jeszcze jakieś inne ćwiczenia przy okazji codziennych prac domowych?:)

na obiadek kubeczek lanego ciasta na rosole na kawałku kurczaku, chudziutkim rosole, a na drugie potrawka z wczoraj. Same pieczarki tam się ostały, bo mięsko wydłubałam wczoraj, niewiele go było. Do tego odsączyłam jeszcze cały sos własny, Całkiem niezłe te pieczarki, dodałam jeszcze ogórka kiszonego i pychotka. Zaczęłam jeść dużym widelcem i? strasznie szybko zaczęło mi ubywać z miseczki!!! Mam taką małą, porcelanową, bardzo lubię w niej jeść. Wydaje się, że jest kopiata, a tak naprawdę niewiele w niej jedzenia się zmieści. Zmieniłam szybciutko widelec na mniejszy, od razu wystarczyło na dłużejJ Próbuję się oszukiwać małymi talerzykami, małymi sztućcami, ale to chyba działa, jem dłużej i wydaje mi się, że zjadłam więcej niż w rzeczywistości. Słoneczko błysło dziś na chwilkę, było bajkowo, niestety zbyt szybko się schowałoL Spacerek będzie króciutki, ale będzieJ

Żołądek mi się naprawdę przykurczył!!!! Zjadłam pieczarki z ogóreczkiem i .. koniec, zupa się nie zmieści. Zostawiam ją na kolejny posiłek, za 2,5 godz. Dam radęJ Cieszy mnie fakt, że nie jem już tak dużych ilości. Głowa tez pomału się przestawia i jak żołądek mówi dość, to nie protestuje, tak , jak to było na początku. trudne chwile zapewne jeszcze przede mną, ale .. dam radę. Im częściej to będę powtarzać, tym szybciej w to uwierzęJ Dam radę!!!

Podkradłam moim domownikom dwa kawałeczki, malutkie, mięsa z gulaszuJ Dobre było. Stwierdziłam, że gdybym się nie pilnowała, to zaraz bym coś zjadła. A jak raz bym zjadła, to puściła by tama i z powrotem by się zaczęło wielkie obżarstwo. tak jak teraz. Dałam dzieciakom czekoladki, okazało się, że jeszcze się gdzieś zaplątały, coraz więcej takich zachomikowanych słodyczy odkrywam, odkąd sama przestałam jeść słodycze, jeszcze coś zostało i .. teraz , nikogo nie ma w domu. A przed moimi oczami stoi obraz? idę do kuchni, biorę czekoladki, zżeram je w tempie superprzyspieszonym, tak, żeby czasami nikt nie zauważył, ze jem.. kurcze, jak sobie tak myślę, a dużo myślę na temat jedzenia ostatnio, to ja pożerałam mnóstwo rzeczy, wcale nie dlatego, że byłam głodna. Zjadałam szybko, co już wiem, równa się więcej niż jak jem wolno, bo nie miałam czasu, bo szkoda było zostawić na talerzu, bo szkoda było wyrzucić. Teraz robię troszkę mniejsze zakupy. Kupuję codziennie, ale .. z kartką w ręku. Czasami zdarza się, że kupuje coś nadprogramowo, ale generalnie staram się zaplanować zarówno posiłki dla wszystkich (ja jadam teraz troszkę inaczej, jak reszta rodzinki) jak i ilości. Przedtem kupowałam zawsze więcej, żeby nikomu nie brakło. teraz wychodzę z założenia, że w domu są zawsze jakieś makarony, kasze, ryż, ziemniaki. Mąka, jajka i mleko też się znajdą. Więc jestem w stanie kilku minut zrobić coś do jedzenia. Naleśniki, ryz z jabłkami? Nie zginą z głodu przez jeden dzień. Coś mi się też zdaje, że i portfel jakby przez to traktowanie zachowywał się łaskawiej i dłużej trzymał pieniądze przeznaczone na życie. A to zdecydowanie dobry objawJ

brrrr?. Zimno, siedzę w domu, nic mi się nie chce, zero energii. Wzięłam sobie rozrobiony serek z rana do zjedzenia i ciepłe mleczko do popicia. Przykryłam nogo kocem i wyglądam jak jakaś babuleńka, ciepło okutana? Jutro będzie lepiej. Jeszcze jeden posiłek przede mną. Chcę zjeść serek, troszkę za dużo go zrobiłam na dwa razy, więc zjem go na trzy razy. Nie wiem, czy mnie jakieś choróbsko nie bierze, bo taka jakaś osowiałą jestem i zimno mi potwornie. Niechby słoneczko wreszcie zagościło na dłużej, zupełnie inaczej by było. Włączyłam sobie muzę, zaraz coś poczytam. Wróciłam ostatnio do czasów mojej młodości i czytam kolejny raz przygody pana Samochodzika? Utonęłam w nich? Raz wspomnienie młodych lat, dwa, wspaniałe przygody? Jak chyba większość osób czytających pana Samochodzika i ja chciałabym choć odrobinę z tych przygód przeżyć. Chociaż każdy ma takie przygody w życiu na jakie zasługujeJ a Tak naprawdę? Przygoda może być za każdym rogiem, wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć?

Ciężki dzień, na szczęście już się kończy. Jeszcze tylko godzina na rowerku? Kiedy ja to przejeżdżę?? Ale nie odpuszczę. Bo jeśli raz sobie daruję, to ? za każdym razem będzie coraz łatwiej powiedzieć sobie dziś nie muszę.

Jeszcze pół godziny nie minęło, a mnie już siedzenie boli. Żelowe siodełko całkiem się wygniotło, a to jest piekielnie twardeL Chyba sobie poduszkę podłożę, żeby można było wygodnie siedziećJ Musze jak najszybciej kupić sobie nowe siodełko. Ono naprawdę się sprawdza. Nie ma porównania. A teraz, jeszcze ponad półgodziny jazdy. buuuuuuu

Druga przerwa, przy odrobinie wysiłku dam radę. Pot już ze mnie płynie, kalorie lecą. Nie jest źle. Godzina na trzy razy, jeszcze niedawno było to nie do pomyślenia. Później tylko dziesięć brzuszków i będzie można spokojnie poczytać książkę i iść spać. Muszę się przyznać do czegoś J Jak pedałuję, to mam słuchawki na uszach, coś mi zawsze gra cichutko, a przed oczami książkęJ Poczytuję cały czasJ W tren sposób nie mam wrażenia, że czas ucieka mi między palcamiJ Ja już chyba nie potrafi ę bezczynnie posiedzieć. Zazwyczaj coś robię jeszcze oprócz siedzeniaJ Zazwyczaj czytam;P

Dałam radę!!! ciężko był, ale dałam radę:P) na trzy razy. bilans dnia:

rowerek : godzina, 22 km, 500 kalorii spalonych

krokomierz: 3200 kroków (strasznie marnie); 112 kalorii spalonych (mizeriaL)

słodycze: kolejny dzień bez słodyczyJ

hurra!!!

Jeszcze tylko dziesięć brzuszków mi na dziś zostało. Ale to przed samym spaniem, jeszcze troszkę poczytam, siedząc w bardzo wygodnym foteluJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz